Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
Książka "Dobry sen maluszka"

 

30 października 2019r., w księgarniach ukazała się moja książka „Dobry sen maluszka. Poradnik dla niewyspanych rodziców”. Jestem z niej niezwykle dumna, ponieważ wiem, że oddałam w ręce czytelników starannie przygotowane źródło konkretnych i sprawdzonych rozwiązań pomagających dzieciom korzystać z pełnowartościowego i regenerującego snu

 

Książka składa się z dwóch części - w pierwszej znajdziecie ciekawostki o śnie dziecka i konkretne porady na senne trudności u maluszków, wraz z wypowiedziami największych polskich ekspertów ze świata medycyny snu, lekarzy-psychiatrów. Druga część to konkretne plany działania przygotowane dla rodziców dzieci w czterech grupach wiekowych:

  • 0-4 miesiące - w tym rozdziale nowi i przyszli rodzice znajdą najlepsze rozwiązania na spokojny i bezpieczny sen noworodka
  • 5-8 miesięcy - w tym rozdziale dowiecie się w jaki sposób rozpocząć stopniowe kształtowanie dobrych nawyków związanych ze snem u niemowląt
  • 9-14 miesięcy - w tym rozdziale znajdziecie szczegółowy program nauki samodzielnego zasypiania dostosowany do potrzeb starszych niemowląt
  • 15-36 miesięcy - w tym rozdziale znajdziecie szczegółowy program nauki samodzielnego zasypiania u starszaczków

Dzięki planom działania będziecie wiedzieć jak dbać o sen dziecka od porannej pobudki, poprzez drzemki w ciągu dnia, aż do wieczornego zasypiania, a następnie przez całą noc - uwzględniając, zależnie od wieku maluszka, potrzebę nocnych karmień!

Rodzice, którzy skorzystali z zaleceń, jakie przekazuję w moim poradniku, wystawiają książce "Dobry sen maluszka" 5-gwiazdkowe recenzje!

To dlatego, że już po kilku dniach od wprowadzenia opisanych w poradniku zaleceń, wyraźnie widzą, że sen dla ich dziecka staje się łatwiejszy. Sami również zyskują nowe kompetencje i wiedzą, w jaki sposób pomóc maluszkowi dobrze spać! Możecie zapoznać się z tymi wypowiedziami na stronach:

Newsweek Polska   https://sklep.newsweek.pl/ksiazka-dobry-sen-maluszka-978-83-8091-758-3

Empik     https://www.empik.com/dobry-sen-maluszka-huntjens-monika,p1232553968,ksiazka-p

Teraz książkę możecie zakupić z moim autografem w cenie 40 zł (w tym koszty przesyłki) - kliknijcie w ikonkę poniżej, aby dokonać zakupu: 

  • Cena książki z autografem to 40 zł (w tym koszty przesyłki)
  • Wysyłkę realizujemy w każdy wtorek i czwartek po otrzymaniu wpłaty (online, przelew lub PayPal)
  • Książki z autografem wysyłamy priorytetowym listem poleconym w odpowiednio zabezpieczonej kopercie
  • Dedykacja/autograf skierowany jest do osoby kupującej książkę - jeżeli odbiorcą księżki będzie ktoś inny, koniecznie zróbcie odpowiednią adnotację w okienku "UWAGI" przy składaniu zamówienia!
  • Po zakupie książki zapraszam Was do zamkniętej Grupy Wsparcia Śpij Maluszku na Facebooku, gdzie co tydzień prowadzę na żywo sesję pytań i odpowiedzi - bezpłatnie i bezterminowo!

 

Nie ukrywam, że fala krytyki, jaka dotknęła moją książkę na początku listopada, kierowana przez środowiska z gruntu przeciwne nauce samodzielnego zasypiania u dzieci, była dla mnie trudna. Ale wierzyłam (i wiedziałam!), że rozwiązania, jakie przekazuję rodzicom, wybronią się same. I tak się stało! Warto zaufać współczesnej nauce i osiągnięciom medycyny snu, które naprawdę pomagają całej rodzinie odzyskać zdrowy sen!

Już podczas pisania i redagowania książki zdawałam sobie - wraz z redakcją - sprawę, że treści, jakie zaprezentujemy w książce "Dobry sen maluszka" stoją w opozycji do zaleceń modnego w Polsce nurtu Rodzicielstwa Bliskości (RB) i z tego powodu mogą być dla niektórych trudne do zaakceptowania. Za proponowanymi przeze mnie rozwiązaniami stoi jednak wieloletni dorobek największych ośrodków badań nad snem dziecka, a tysiące rodzin skorzystały już z mojej wiedzy i odzyskały dobry sen. Sen to nie luksus, to kluczowa potrzeba biologiczna, o którą warto dbać zarówno u dzieci – od pierwszych dni ich życia, jak i u osób dorosłych. Dobrostan dzieci bezpośrednio zależy od dobrego samopoczucia i funkcjonowania ich rodziców. Tę zależność dostrzegają prężnie rozwijające się w Polsce w ostatnich latach inne nurty rodzicielstwa, takie jak Pozytywna Dyscyplina czy Resources for Infant Educarers (RIE ). W moim odczuciu RB nie dostrzega wielu zmian, jakim podlega sen dziecka w pierwszym roku życia i w związku z którymi zmieniają się również jego potrzeby w zakresie rozwiązań na sen. Utrzymywanie rozwiązań na sen, z których dziecko dosłownie już "wyrosło" skutkować może trudnością z zaśnięciem i częstymi pobudkami w nocy - tak dzieje się po 4. miesiącu życia (źródła naukowe wskazują, że około 30-40% dzieci będzie potrzebować pomocy rodziców w nauce samodzielnego zasypiania!). 

 Jako pierwsza polska Konsultantka ds. Snu Dziecka, która w ręce niewyspanych rodziców oddała poradnik prezentujący zupełnie inne podejście do snu maluszka niż nurt RB, byłam przygotowana na krytykę. Nie sądziłam jednak, że pewne środowiska opierać ją będą na trzech zdaniach wyjętych z książki liczącej ponad 300 stron…

W mojej książce zamieściłam krótką, ale rzeczową informację o specyficznej reakcji na stres u niektórych dzieci – o wymiotach. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to komfortowa wiedza dla rodziców, ale jako ekspertka będę się dzielić wszystkimi informacjami, które uważam za istotne.

Nie mogę ich pomijać tylko dla własnego komfortu, żeby uniknąć fali krytyki. U nielicznych dzieci reakcja na stres - silniejsze emocje - może spowodować wymioty. Każda emocja wywołuje wzbudzenie somatyczne, czyli wzbudzenie na poziomie ciała (jeżeli potrzebujecie więcej informacji z innych źródeł, porozmawiajcie o tym z lekarzem pediatrą lub psychologiem przy najbliższej okazji). Trudna sytuacja oznaczająca wymioty dziecka nie dotyczy jednak proponowanych przeze mnie rozwiązań, lecz nielicznej grupy dzieci, zwłaszcza tych, które weszły już w tzw. etap buntu dwulatka i buntu trzylatka. To bardziej wymagające okresy życia dziecka, które przynoszą ataki złości i frustracji. Przyczyną może być wyraźna postawa rodzica i/lub sytuacja, która w odczuciu dziecka nie układa się po jego myśli. I tak może być przy nauce samodzielnego zasypiania, kiedy wprowadzamy nowe zasady wokół snu, ale tak może być również w sklepie, kiedy rodzic odmawia kupienia dziecku upatrzonej zabawki. Taka reakcja może wystąpić nawet kiedy dziecko przeżywa ekscytację i radość. Każda emocja bowiem oznacza pobudzenie somatyczne - niezależnie od wieku.

 Trudny w odbiorze fragment mojej książki nie mówi rodzicom, aby nie przejmowali się opisaną sytuacją, ani że jest ona zupełnie normalna albo aby pozostawili dziecka same (to oczywiste, że musimy mu pomóc - pisząc książkę nie przyszło mi do głowy, że ktoś mógłby ten fragment interpretować inaczej).

Jest to informacja dla rodziców dzieci, u których taka reakcja na wprowadzane zmiany wokół snu może się zdarzyć. Może, ale nie musi, a z mojego doświadczenia wynika, że zdarza się wyjątkowo rzadko. Czy tylko ja przekazuję rodzicom wiedzę o tym? Oczywiście, że nie - podobną informację znaleźć można w publikacjach autorstwa największych współczesnych ekspertów ze świata medycyny snu dziecka – przykładowo wskażę kilku z nich:

  • Jody A. Mindell – profesor psychologii na Uniwersytecie Saint Joseph, lekarka i członek zarządu w Ośrodku Badaniu Snu w Szpitalu Dziecięcym w Filadelfii i prezeska międzynarodowej Rady ds. Snu Dziecka (poradnik „Sleeping Through the Night” informacja o możliwości wystąpienia wymiotów pojawia się na stronie 187)
  • Judith Owens – profesor neurologii na Uniwersytecie Medycznym w Harvardzie, dyrektor Ośrodka Leczenia Zaburzeń Snu u Dzieci w Szpitalu Dziecięcym w Bostonie (publikacje naukowe „Behavioral Aspects of Sleep Problems in Childhood and Adolescence” – strona 187, “A Clinical Guide to Pediatric Sleep: Diagnosis and Management of Sleep Problems” – strona 64)
  • Craig Cannapari – profesor pediatrii i pulmonologii dziecięcej, dyrektor Programu Medycyny Snu Dziecka na Uniwersytecie Medycznym w Yale (poradnik „It’s Never Too Late To Sleep Train” – strona 152)

Tę informację znajdziecie również na stronach Rady ds. Snu Dziecka (Pediatric Sleep Council) - organizacji skupiającej ekspertów od snu dziecka z całego świata. Zapoznajcie się z wypowiedzią na ten temat TUTAJ.

Trudno tym autorom odmówić wiedzy eksperckiej i doświadczenia!

Co więcej, o takiej reakcji starszaka pisze również Dr William Sears. Wiem, że dla wielu rodziców podążających za nurtem Rodzicielstwa Bliskości, jest on autorytetem, posłuchajcie zatem, co swego czasu powiedział w wywiadzie zatytułowanym „Nieznośne ataki złości u starszaka” (z ang. „Intolerable Toddler Tantrums”): „(..) Niektóre dzieci, tak jak nasz syn, są w stanie tak się zdenerwować, że wymiotują. Inne celowo wstrzymują powietrze, a czasami nawet mdleją.” Nie dziwcie się, a tym bardziej nie miejcie do mnie pretensji, że ja również piszę o niej w mojej książce. Ale nie w kontekście nauki samodzielnego zasypiania moją metodą – tylko informacyjnie, że taka sytuacja może się zdarzyć. Dlatego wyjęcie jednego fragmentu z mojej książki odbieram jako złą wolę, ale jednocześńie zdaję sobie sprawę, że nieprzekonanych nie przekonam. Mam jednak nadzieję, że dotrę do osób rozsądnych i samodzielnie myślących. Nadal będę edukować i wspierać rodziny w zakresie dobrego snu, bo taki – niełatwy, jak widać – zawód sobie wybrałam. Czuję jednak ogromną misję, w tym, co robię, bo wiem, że z każdą lepiej przespaną nocą świat staje się lepszy. A dzieci potrzebują zdrowego snu najbardziej!

 Aby jeszcze lepiej przedstawić treść mojej książki, w grudniu 2019 poprowadziłam trzy webinary na moim profilu Śpij Maluszku na FB - są dostępne również na YouTube, zapraszam do ich obejrzenia/odsłuchania:

WEBINAR NR 1 - Sen dziecka: najważniejsze informacje i co pomaga dzieciom spać

WEBINAR NR 2 - Przyczyny trudności ze snem u maluszków

WEBINAR NR 3 - Trening umiejętności, czyli nauka samodzielnego zasypiania

 

W odpowiedzi na krytykę chciałabym przekazać również kilka ważnych informacji:

 Nauka samodzielnego zasypiania nie oznacza "wypłakiwania dziecka w samotności"

Moja metoda zakłada dwa etapy w procesie nauki:

(1) Etap przygotowań, kiedy zwracamy uwagę na miejsce snu dziecka, aby było bezpieczne i pomagało mu we śnie, na odpowiedni do wieku plan dnia, wprowadzamy wyciszający rytuał przedsenny, przytulankę, jeśli trzeba, to zaznajamiamy również dziecko z jego sypialnią i zawsze analizujemy co stanowi dla maluszka tzw. niekorzystną senną asocjację, czyli rozwiązanie na sen, które ten sen zaburza. Na tym etapie nie wprowadzamy jeszcze nowego sposobu zasypiania. 

(2) Etap nauki samodzielnego zasypiania w łóżeczku, który rozpoczynamy od wprowadzenia do zasypiania w łóżeczku, kiedy stopniowo uczymy dziecko, że łóżeczko jest jego miejscem snu. To nie jest jeszcze etap usamodzielniania i możemy wspierać dziecko w każdy sposób, jaki wydaje nam się właściwy (oczywiście, w książce podaję na to konkretne rozwiązania), następnie przechodzimy do budowania umiejętności samodzielnego zasypiania – dopiero tutaj zaczynamy stopniowo zmniejszać nasze wsparcie korzystając z wybranej przez rodziców metody. W moim poradniku znajdziecie opis dwóch metod oraz moje zalecenia odnośnie w jaki sposób i kiedy skorzystać z jednej, a kiedy z drugiej. Wszystkie proponowane przeze mnie rozwiązania są skuteczne i bezpieczne, co potwierdzają liczne badania naukowe (warto zapoznać się z bibliografią zamieszczoną na końcu mojej książki).

 Nauka samodzielnego zasypiania nie powoduje "wyuczonej bezradności"

Nie istnieją żadne naukowe przesłanki, które chociaż w najmniejszym stopniu udowadniałyby słuszność takiej tezy. Pozostawiam Wam ocenę tego, czy porównania do okrutnej praktyki stosowanej na słoniątkach w Indiach albo do oryginalnych badań Seligmana i Maiera na psach rażonych prądem, nie są graniem na Waszych emocjach.

Ale czy syndrom wyuczonej bezradności zauważono u dzieci? Niestety, tak. Z tym, że nie u maluszków, które na co dzień otoczone są troskliwą opieką i miłością swoich rodziców. Wyuczona bezradność może dotknąć dzieci przybywające w skrajnie niekorzystnych warunkach, takich jak rumuńskie państwowe sierocińce (niestety, funkcjonowały aż do obalenia Ceausescu w 1989 roku). Ciekawie pisze o tym neurobiolog David Eagleman w swojej książce „Mózg – opowieść o nas”. U rumuńskich sierot zauważono szereg objawów typowych dla wyuczonej bezradności: bierność, deficyt aktywności, deficyty poznawcze, deficyty samooceny, smutek, wrogość, lęk, utrata apetytu, bezsenność... Teza, że nauka samodzilnego zasypiania może powodować "wyuczoną bezradność" jest nieprawdziwa. Dzieci , które dzięki oddziaływaniom behawioralnym nauczyły się dobrze spać, nie wykazują żadnych z tych objawów. Wręcz odwrotnie - dopisuje im energia, wspaniały apetyt i dobre zdrowie fizyczne i psychiczne.

 Nauka samodzielnego zasypiania nie powoduje w organizmie dziecka „zalewu kortyzolu”

To często przytaczany argument przeciwników nauki samodzielnego zasypiania, którzy powołują się na badania z 2012 roku przeprowadzone W.Middlemiss: „Asynchrony of mother-infant hypothalamic-pituitary-adrenal axis activity following extinction of infant crying responses induced during the transition to sleep” starając się dowieść, że dziecko, po nauce samodzielnego zasypiania nadal przeżywa stres, ale przestaje to sygnalizować. Spotkałam się również ze stwierdzeniem, że dziecko "umiera emocjonalnie" oraz, że "rezygnuje z kontaktów z rodzicami na czas nocy". Straszne stwierdzenia, zwłaszcza, że całkowicie nieprawdziwe. Chciałabym, abyście wiedzieli, że bardzo szybko po publikacji badań W.Middlemiss świat naukowy postawił wobec nich szereg zarzutów, m.in o:

  • nierzetelność – brak grupy kontrolnej oraz bardzo mała badana populacja (czyli niespełnione podstawowe kryteria formalne)
  • błędne wnioski autorów badań o tym, że dzieci odczuwały stres, ale nie sygnalizowały tego (brak danych potwierdzających to)

Podczas badania dwukrotnie mierzono poziom kortyzolu u dzieci i u matek: tuż przed nauką samodzielnego zasypiania oraz trzeciego (ostatniego) dnia eksperymentu. Tego dnia dzieci nie płakały już przy zasypianiu. W pomiarach nie odnotowano ani wyraźnego wzrostu, ani wyraźnego spadku tego hormonu, zatem poziom kortyzolu u badanych dzieci pozostał na niezmiennym poziomie. Nie można na podstawie takich wyników postawić tezy, że dzieci wciąż odczuwały stres, ale nie sygnalizowały go już płaczem. Nawet jeśli uznamy, że był on powyżej normy, przychylając się do wniosków autorów badania, to jak wytłumaczyć tę niezmienność? Można to zrobić poświęcając więcej czasu na przeanalizowanie sytuacji, w której znalazły się maluszki podczas badania:

  • całkowicie oddzielono je na noc od matek, powierzając ich opiekę obcym osobom (pielęgniarkom)
  • badanie przeprowadzano w obcym dla dzieci miejscu (laboratorium)
  • przy samej nauce skorzystano z najbardziej radykalnej metody, czyli „unmodified extinction” (polega na wypłakiwaniu, wyklucza wsparcie opiekunów)

To wszystko stanowiło czynniki stresu dla dzieci; myślę, że każdy z nas podobnie zareagowałby w takiej sytuacji. Sam proces nauki – mimo że wyjątkowo trudny (metoda, której nie polecam i nie stosuję) – nie spowodował jednak wzrostu kortyzolu u dzieci. Pod wpływem krytyki przedstawicieli świata medycyny snu autorka badania – Wendy Middlemiss i jej zespół – przyznała w oświadczeniu dostępnym TUTAJ:

  • "Mając na uwadze zbyt małą wielkość badanej grupy, nasze wnioski mają charakter poglądowy, a zaprezentowane dane nie mogą być uznane za rozstrzygające" (oryg. „Given the small sample size in the present study, our findings are only illustrative; firm conclusions for practice and policy cannot be reached from the data presented.”)
  • "(..) obecna wiedza nie pozwala nam określić 'dobrego' lub 'szkodliwego' poziomu kortyzolu" (oryg. "(..) the depth of our knowledge does not enable us to make judgments about good or bad levels of cortisol.")

Jednym słowem ten dziwny i bardzo trudny dla dzieci i dla rodziców eksperyment niczemu nie służył.

 To brak zdrowego snu, oznaczający dla organizmu dziecka ogromny stres, powoduje wzrost poziomu kortyzolu!

W badaniu przeprowadzonym pod kierownictwem Michaela Gradisara, Profesora w Katedrze Psychologii Dziecięcej i Dyrektora Kliniki Leczenia Zaburzeń Snu u Dzieci i Młodzieży na Uniwersytecie Fliders (Austaria), którego wyniki opublikowano również w 2016 roku, odnotowano spadek kortyzolu u dzieci, które nauczyły się dobrze spać. W badaniu wzięły udział 43 maluszki w wieku 6-16 miesięcy, które podzielono na 3 grupy (u dzieci w dwóch z nich przeprowadzono naukę samodzielnego zasypiania dwoma różnym metodami, rodzice dzieci w trzeciej - kontrolnej - grupie otrzymali jedynie ogólne informacje o zasadach dobrego snu dziecka). U dzieci, które skorzystały z nauki zauważono większą łatwość przy zasypianiu (krótszy czas latencji snu) oraz wyraźnie mniej pobudek w nocy - w porównaniu do dzieci z grupy kontrolnej. Badanie powtórzono po 12 miesiącach i wykluczono negatywny wpływ oddziaływań behawioralnych na zdrowie emocjonalne oraz zachowanie dzieci, jak i na więź pomiędzy nimi i rodzicami. Ponadto, u lepiej śpiących dzieci odnotowano niższy poranny poziom kortyzolu.  

Inne badanie przeprowadzone przez badaczy na Uniwersytecie w Hajfie którego wyniki opublikowano również w 2016 roku, dotyczyło grupy 27 dzieci w wieku 12-36 miesięcy - dowiodło ono, że u dzieci, które potrafiły dobrze przespać noc, poziom kortyzolu po porannej pobudce był niższy niż u dzieci, u których sen nocny był gorszej jakości. Co więcej, w odczuciu rodziców i nauczycieli/wychowawców, gorzej śpiące dzieci sprawiały więcej trudności wychowawczych i problemów z zachowaniem i kontrolą emocji. Jak zauważyli samo autorzy, przebadana grupa dzieci była nieduża, ale przyjęta metodologia umożliwiła porównanie poziomu kortyzolu między dobrze śpiącymi dziećmi i tymi, które wciąż doświadczały fragmentacji snu nocnego.

W 3-letnim badaniu kontrolnym (follow-up study) przeprowadzonym w Nowej Zelandii, którego wyniki opublikowano w 2018 roku, udowodniono, że nieodpowiedniej jakości sen to większe ryzyko otyłości u dzieci (kortyzol nazywany jest również "hormonem otyłości" - powoduje m.in. zwiększone odkładanie się tkanki tłuszczowej). Badanie miało na celu ocenę skutków programów edukacyjnych, jakimi objęto rodziny w ramach innego, 2-letniego badania. Programy te dotyczyły edukacji rodziców przez pierwsze dwa lata życia dziecka w zakresie karmienia piersią, zdrowego odżywiania się, aktywności fizycznej oraz kształtowania dobrych nawyków związanych ze snem. Początkowe dwuletnie badanie objęło populację 802 dzieci, a w trzyletnim badaniu kontrolnym dwukrotnie zmierzono rezultaty interwencji z pierwszej badania: kiedy dzieci skończyły 3,5 roku (77% początkowej populacji), a następnie kiedy skończyły 5 lat (69%). Wyniki zaskoczyły samych badaczy… otóż najmniej zagrożone otyłością były dzieci, które w pierwszych dwóch latach życia nauczyły się dobrze spać!

 Nauka samodzielnego zasypiania nie zabiera dziecku bliskości - polega na zmianie rozwiązań na sen i przynosi więcej spokojnego snu całej rodzinie

FAKT: dopóki dziecko nie potrafi samodzielnie wprowadzić się w sen, będzie angażować w ten proces rodziców. Oczywiście, dopóki cała rodzina nie doświadcza skutków niewyspania, nie widzę w takim rozwiązaniu problemu. Problem w tym, że tak dzieje się bardzo rzadko!

Nasz organizm potrzebuje pełnowartościowego snu, aby dobrze funkcjonować. Pełnowartościowy sen to sen nie tylko w odpowiedniej ilości, ale też o odpowiedniej jakości. Na jakość snu wpływa m.in. jego ciągłość (fragmentacja snu jest niekorzystna!) oraz właściwe i stałe ramy snu, inaczej pora zasypiania i pobudki. Dzieci również potrzebują spać spokojnie, co nie wyklucza nocnych karmień. Potrzebują nocy bez częstych pobudek często okupionych płaczem i trudnością z ponownym zaśnięciem. Przed ukończeniem pierwszego roku życia, przy dobrze rozszerzonej diecie, każde zdrowe dziecko może przesypiać 10-12 godzinną noc bez pobudek!

FAKT: Kiedy jesteśmy wyspani mamy szansę być najlepszą wersją siebie - również jako rodzice! Co oznacza lepszej jakości relacje, jakie budujemy z dziećmi. Jak zapewne wiecie, kształtowanie bezpiecznej więzi polega na tym, abyśmy – jako rodzice – byli emocjonalnie dostępni i responsywni, czyli szybko i adekwatnie odpowiadali na potrzeby dziecka.  Niestety, bywa to trudne, kiedy jesteśmy zmęczeni i niewyspani. W mojej książce piszę o tym na stronie 16: „(..) brak snu w znacznym stopniu upośledza nasze zdolności poznawcze, czyli procesy umysłowe, które pomagają nam przetwarzać informacje płynące z otoczenia w celu podjęcia odpowiedniej reakcji. Gdy szwankują, zachowujemy się dziwnie, niestosownie, ryzykownie. Chroniczne niewyspanie zagraża też naszej pamięci krótkotrwałej (operacyjnej, która odgrywa ważną rolę w rozumowaniu, planowaniu i znajdywaniu alternatywnych rozwiązań problemu), elastyczności poznawczej (możliwości skojarzenia, że to, co robimy, nie działa, i dokonania odpowiednich zmian, aby przystosować się do nowych sytuacji) oraz fluencji werbalnej (płynności i szybkości przypominania sobie słów oraz ich wypowiadania lub pisania). Wszystkie te procesy umysłowe są nam dane po to, byśmy mogli przeprowadzić planowanie, podjąć się rozwiązywania złożonych problemów, rozumieć kontekst informacji i przystosowywać się do zmieniających się warunków otoczenia. Krótko mówiąc: zapewniają nam dobre funkcjonowanie na co dzień, umiejętność sprawnego poruszania się w społeczeństwie, bycie samodzielnym i zaradnym (zwłaszcza kiedy mamy pod opieką małe dziecko).” Źródła naukowe dostępne, oczywiście, w bibliografii na końcu książki.

FAKT: Dzieci chcą w nocy spać! Ale sen dla niepotrafiącego samodzielnie zasypiać maluszka zawsze będzie trudniejszy. Sen to stan aktywny, który charakteryzuje się cyklicznością. Oznacza, to że dopóki dziecko korzysta z pomocy przy zasypianiu, potrzebować jej będzie przy każdej wyraźnej pobudce między cyklami snu; przyjmuje się, że dzieci budzą się każdej nocy średnio między 4 i 6 razy! Sytuacja, w której sen maluszka zależy od spełnienia konkretnych warunków nie jest dla nikogo korzystna. Po 4. miesiącu życia, w którym wraz z nową strukturą snu zmieniają się potrzeby dziecka, warto zadbać o lepsze rozwiązania na sen oznaczające jego większą samodzielność przy zasypianiu.

FAKT: Dzieci od 4mż zaczynają korzystać z naturalnych "wbudowanych" mechanizmów pomagających im samodzielnie uspokajać się i wyciszać. Ale już noworodki z nich korzystają ssąc swoje paluszki, odwracając wzrok od źródeł bodźców, kiedy są zmęczone, a nawet dosłownie „odpływając w sen”, kiedy tego potrzebują. Wspaniale te naturalne rozwiązania opisuje Program „HUG Your Baby” (www.hugyourbaby.org), którego misją jest edukacja rodziców i osób pracujących z dziećmi w zakresie mowy ciała noworodka. Wszystko po to, by promować długie karmienie piersią, zapobiegać, ale też rozwiązywać problemy z jedzeniem, snem, płaczem oraz wzmacniać więź między rodzicami i dzieckiem. U niemowląt w 3-4mż pojawiają się kolejne rozwiązania: nucenie przed snem („senne mantrowanie”), przekręcanie się na boczek przy zasypianiu (a wkrótce na brzuszek), przyciąganie rączek do środkowej linii ciała (często trzymając przytulankę), ssanie nie tylko paluszków u rączek, ale też własnych stopek. Jeżeli Wasz maluszek skończył 4. miesiąc życia i zauważacie te nowe umiejętności, możecie rozważyć naukę samodzielnego zasypiania, zwłaszcza jeśli dotychczasowe sposoby na sen przestały działać!

O stopniowym rozwoju umiejętności samodzielnego uspokajania się u dzieci oraz tym, że niektóre dzieci są genetycznie predysponowane do lepszego snu mówią badania przeprowadzone na Uniwersytecie Kalifornijskim (Burnham et al. 2002) i ich kontynuacja (Gaylor et al. 2005) . Zauważono w nich związek pomiędzy większymi umiejętnościami samodzielnego wyciszania się u dzieci i ich lepszym snem. A większe umiejętności połączono z odpowiednimi działaniami rodziców wokół snu dziecka, które oznaczały np. odczekanie kilku minut (w tym badaniu – 3 minuty), kiedy maluszek lekko wybudzał się między cyklami snu w nocy. Jednym słowem rodzice dawali dziecku szansę wzmacniania umiejętności kluczowej dla dobrego snu. Bez wypłakiwania, rzecz jasna.

Podobne podejście – czyli „strategię zaczekania” – zaleca rodzicom Alvaro Bilbao, psycholog i neuropsycholog, specjalista od neuroplastyczności, w swojej książce „Mózg dziecka. Przewodnik dla rodziców”. Zachęcam do przeczytania jej, a zwłaszcza rozdziału „Pokonać frustrację”, w której Bilbao pisze: „(..) Kiedy dziecko jest jeszcze bardzo małe, pierwsza rzecz, którą możesz zacząć robić, to pomagać mu stopniowo nauczyć się panować nad frustracją. Nie ma innego sposobu, żeby to osiągnąć, jak narażenie dziecka na pewien poziom niezadowolenia. Staraj się zaspokajać jego potrzeby szybko, ale nie natychmiast. Zaufaj swojemu maleństwu. Ono potrafi wytrzymać drobne niewygody.” „(..) W innym wypadku nauczysz je tylko, że doświadczanie niewygody jest źródłem niepokoju. Kiedy dziecko się denerwuje, pomóż mu się uspokoić, żeby pewnego dnia umiało to zrobić bez twojej pomocy”.

Na takim założeniu opiera się moja metoda nauki samodzielnego zasypiania, którą opisuję w książce „Dobry sen maluszka”! Wszystkie moje zalecenia poparte są konkretną wiedzą naukową i doświadczeniem zbieranym przez ekspertów od prawie półwiecza - warto z nich skorzystać!

 

Jestem przekonana, że mój poradnik „Dobry sen dziecka” wybroni się sam  – widać to po recenzjach rodziców, którzy już z niego skorzystali! 

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl